Chociaż recenzje restauracji i przepisy znajdziemy dziś przede wszystkim w sieci, lubię czasem poczytać o kulinarnych wrażeniach na papierze. Mimo dość dużej rotacji na rynku gastronomicznym, jest pewna stała grupa lokali, które trwają wbrew modom i mogą poszczycić się dłuższą historią. Wiele takich miejsc odwiedził Michał Skoczek, a z opisów i zdjęć wynika, że smacznie tam zjadł.
Mówiąc o kuchni regionalnej, na mapie Polski osobiście wyróżniam dwa regiony, które bardzo mi odpowiadają pod względem kulinarnym i gdzie zawsze mogę dobrze zjeść. To Podlaskie (w sporym uproszczeniu głównie Podlasie i Suwalszczyzna, choć znaczna część województwa obejmuje również między innymi tereny historycznej Grodzieńszczyzny. Ale konia z rzędem temu, kto poza środowiskiem naukowym używa dziś tego określenia w codziennej komunikacji) oraz Śląsk. Moja sympatia do Śląska (szczególnie Górnego!) to temat na osobny rozdział, ponieważ jeżdżę tam z przyjemnością od prawie 20 lat i nawet udało mi się przekonać Mamę i Męża, że warto, co odbieram jako osobisty sukces! I tak, na Górnym Śląsku też nie raz dobrze zjadłam!
Ale wróćmy w nasze rewiry. Otóż kuchnia Podlasia i Suwalszczyzny to najbliższe mi smaki. Dlatego kulinarnie doskonale odnajduję się też na Litwie. Ta kuchnia po prostu mi smakuje. Chłodnik (i litewski, i ten biały) uwielbiam, ale już nie próbuję go zamawiać poza Podlasiem i Suwalszczyzną (i oczywiście Litwą, wiadomo!), ponieważ kilka razy już się sparzyłam (zimną zupą, haha). Chłodnik musi mieć też ziemniaczki na talerzyku obok, musi być odpowiednio gęsty i wyrazisty w smaku. I właśnie ten chłodnik z okładki III tomu U Pana Boga przy stole mnie kupił. Podoba mi się też zestawienie kolorów. Wyraziste jak dobrze doprawiony chłodnik!

W sezonie rzadko jadamy w lokalach w regionie, ponieważ zrobiło się w nich tłoczno. W ogóle na wycieczki po województwie też staramy się w miarę możliwości jeździć przed lub po sezonie albo wybieramy trasy raczej alternatywne (jak chociażby w tegoroczną majówkę). Poza tym warto wspierać ulubione miejsca również wtedy, kiedy nie ma tam szturmu turystów, bo większość z nich działa przecież przez cały rok. W październiku udało nam się na przykład wyskoczyć na Suwalszczyznę, o czym postaram się niedługo napisać również na blogu. Przy okazji jesiennej wizyty na doskonałej wystawie w Sokółce, zjedliśmy też i tam. I tak to się jakoś kręci :)
Seria U Pana Boga przy stole składa się z trzech tomów. Pisałam o nich na blogu: tom I oraz tom II.
