Chociaż sezon urlopowy dopiero za kilka miesięcy, myślami jestem już przy planowaniu wyjazdów w 2026 roku. Śmieję się, że planuję typowo po niemiecku, ale oczywiście z opcją odwołania, chociaż zawsze liczę na to, że takie manewry nie będą konieczne. I tak sobie jeździmy po tej naszej części Europy, ale i tak zawsze wracamy do Supraśla i na Suwalszczyznę. Puszcza Knyszyńska, Puszcza Augustowska i szeroko pojęta Suwalszczyzna to od dziecka moje miejsca, które szczęśliwie polubił też mój Mąż. Najzwyczajniej w świecie lubię tam być i odpoczywam tam przede wszystkim psychicznie. Wystarczy wyjechać z Białegostoku w stronę Augustowa, a moje wewnętrzne dziecko już się cieszy. Dzięki Via Baltice znacznie skróciła się też podróż z Warszawy, co chciałabym wykorzystać i w tym roku.
Wiecie już, że Suwałki to miasto, które lubię i że podają tam świetne americano. Wiecie też, że w Baranowie znajduje się moja ulubiona wieża widokowa i że Suwalszczyzna skradła moje serce już dawno temu. Wiecie również, że po pewnej przerwie wróciłam do Augustowa przed i po sezonie. I że w Suwałkach jest jedno z najlepszych według mnie muzeów w województwie podlaskim. No i że śluzy na Kanale Augustowskim zasługują na szczególną uwagę. Suwalszczyzna wraca na blogu jak bumerang.
W ubiegłym roku udało nam się spędzić sporo czasu na północy województwa, a wyjazdy na Litwę nie mogły obyć się bez przystanku w Suwałkach (kawa zawsze czarna musi być!). Zaczęliśmy jeździć z rowerami, także pobyt na Suwalszczyźnie nabrał jeszcze głębszego wymiaru. Chociaż nad kondycją warto popracować, górki same się nie pokonają :)
Pomyślałam, że marzec to dobry moment na zwrócenie uwagi na te piękne tereny. Wyjazd z Białegostoku i z Warszawy na weekend jest jak najbardziej możliwy. I najważniejsze – chcę wspierać naszych :) Każdy turysta w województwie podlaskim jest obecnie na wagę złota. Jako lokalna patriotka nie mogę pozostać na to obojętna! Wiecie, jak to bywa – szukamy atrakcji gdzieś daleko, a często mamy je tuż obok.
W Augustowie mamy swoje ścieżki, wiemy, czego unikać i spędzamy tam spokojnie czas. Cudownie tam młodnieję, wracają wspomnienia z dzieciństwa – czego chcieć więcej? :) Jeziora są piękne, w mieście przybywa murali, a nad Kanałem Bystrym kwitną maki. Zapraszam na majowo-czerwcowy wernisaż z Augustowa:

















Pewnego popołudnia nad Kanałem Bystrym…









Do Augustowa warto jeździć z rowerem :) Wokół jest tak pięknie! Łatwa trasa prowadzi od Śluzy Gorczyca do Śluzy Mikaszówka. Po drodze można coś zjeść. To dobry pomysł na krótką wycieczkę.













Byliśmy też nad Czarną Hańczą, ale nie na kajakach. W sumie mogłabym tak przesiedzieć cały dzień nad rzeką i myśleć sobie, że jest piękna. Posiedziałam jednak pół dnia, bo trzeba było wybrać się do sklepu. Najbliżej mieliśmy do słynnego sklepu w Gibach, ale najlepsze zakupy poczyniliśmy w tamtejszym sklepie GS, gdzie naprawdę mieli niskie ceny! Takich ofert nie widziałam już od lat. Klimat nie do podrobienia. Wygląd sklepu, metalowe koszyki, panie sprzedawczynie – absolutny klasyk dla wszystkich, którzy urodzili się jeszcze przed transformacją. Na pomoście w Gibach pewien pan łowił ryby. Albo raczej wędkował – łowił i od razu je wypuszczał. Nawiązała się rozmowa, dzięki której po godzinie wiedzieliśmy już chyba wszystko o Gibach kiedyś i dziś. Łącznie z tym, kto i za ile kupił dom, co robią lokalni politycy, kto dobrze karmi, dokąd nie warto iść, co narobiła warszawka i że ogólnie jesteśmy mili i sympatyczni ;) W Gibach chciało mi się oczywiście wypić kawę, bo przecież każda okazja jest dobra, żeby kawę wypić. Pani spojrzała na mnie i chyba fachowym okiem oceniła, że kawę lubię. Dostałam mocną i dużą porcję czarnego napoju w kubku, bo filiżanka byłaby dla mnie pewnie za mała. Ha!




















No i czy nie warto tam pojechać? :) I już tak blisko na Litwę…
Do napisania!
Ania

1 myśl w temacie “Suwalszczyzna. Tam wracam i tam wypoczywam najlepiej.”