Gdy tylko jestem w północnej części województwa podlaskiego, jakaś siła ciągnie mnie, aby chociaż na krótki czas, na godzinkę, może dwie, pojechać do Suwałk. Lubię to miasto, a szczególnie uwielbiam spacer po niepowtarzalnej suwalskiej promenadzie, jaką jest ulica Tadeusza Kościuszki. Historyczne budynki, w których mieszkali wielcy Polacy, świątynie na przyległych ulicach, mały przytulny park ze świetnie prowadzonym Ośrodkiem Informacji Turystycznej i kilka miejsc, gdzie spokojnie można wypić dobrą kawę. – To nie moje słowa, ale podpisuję się pod nimi obiema rękami. Tak Suwałki przedstawił w swojej najnowszej książce Ach, to Podlasie Lech Pilecki. I ja pana Pileckiego doskonale rozumiem, ponieważ mam dokładnie tak samo :) Jeżeli tylko nadarzy się okazja, jadę do Suwałk! I z tą kawą to prawda – w tym roku wypiłam moje najlepsze americano właśnie w Suwałkach, a konkretnie w Cukierni Sugar, która parzy nie tylko świetną czarną kawę (moje motto: kawa i auto tylko czarne!), ale oferuje też chleby i ciasta własnego wypieku. Ceny przystępne. To moje miejsce obowiązkowe!
Czasami na blogu opuszczam Białystok oraz Podlasie i udaję się w inne rejony naszego województwa. Dlaczego? Bo mogę i lubię! A pisząc o tych miejscach, odświeżam w głowie wspomnienia. Z dziką przyjemnością przemieszczam się zawsze na północ i już na wysokości skansenu czuję, że jadę w dobrym kierunku. Trasa na Augustów, choć nadal bardzo niebezpieczna i męcząca, zawsze zwiastuje przygodę. Północ województwa podlaskiego to moje wspomnienia z dzieciństwa i według mnie jedne z najpiękniejszych krajobrazów w Polsce. Śmieję się, że ich niewątpliwą zaletą jest ta mityczna odległość. „Tak daleko ta Suwalszczyzna! Bliżej mam w Alpy niż do Suwałk” itepe, itede. I całe szczęście, bo dzięki temu jest to nadal spokojne i niezadeptane przez turystów miejsce na mapie.
Dziś jednak nie będę tu pisać o mojej miłości do Suwalszczyzny, a o sympatii, jaką darzę same miasto Suwałki. Przez wielu niedoceniane, kojarzone głównie z map pogody, a kiedyś, jako młode miasto wojewódzkie („Jak to Suwałki? Nie Ełk?!”) traktowane przez wielu, hm, nazwijmy to, dość pogardliwie. Ale co złego to nie ja! Ponieważ od pierwszej wizyty w tym mieście szczerze je polubiłam i z radością obserwuję zmiany, które w Suwałkach zachodzą. Trzymam za nie kciuki!
Gwoli wyjaśnienia: Ten wpis nie jest przewodnikiem po Suwałkach, nie jest też próbą przestawienia historii tego miasta. To zbiór moich wspomnień i przemyśleń, a przy okazji ukłon w stronę Suwałk (może ktoś natrafi na ten tekst, przeczyta i pomyśli, że to może być fajne miasto?). Zatem powspominajmy, czym we wrześniu 2023 roku urzekły mnie i moją rodzinę Suwałki. Zaczynamy!
Centrum Informacji Turystycznej – perełka na mapie miasta, punkt obowiązkowy. Świetnie prowadzone, bogato zaopatrzone. Wybór książek o regionie oraz publikacji dla dzieci, w tym nawet kolorowanek z suwalskimi motywami, jest imponujący. Zdecydowanie należy tu zajrzeć.
Park Konstytucji 3 Maja – niewielki park, ale w ładnej lokalizacji. Trudno tu nie zajrzeć podczas wizyty w CIT, ponieważ właśnie na obrzeżach parku jest ulokowane.



Galeria Jednego Obrazu – według mnie świetny pomysł na prezentację prac malarskich. Wystawy regularnie się zmieniają, a wizyta w tej galerii zawsze jest darmowa.

Krasnoludki – nie tylko Wrocław ma swoje krasnale. Przecież to właśnie w Suwałkach urodziła się Maria Konopnicka, autorka między innymi O krasnoludkach i Sierotce Marysi! Jej rodzinne miasto można zwiedzać również podążając szlakiem Krasnoludki są na świecie.


Również poza szlakiem natkniemy się na odniesienia do krasnoludków:

Murale – wiem, że nie mam zdjęć wszystkich murali z Suwałk, ale do blogowej galerii trafiają te najpiękniejsze, bardzo bajkowe i kolorowe. Dobrze się prezentują! Jeżeli intryguje Was obecność Reksia również w Suwałkach, a nie jedynie w Bielsku-Białej, spieszę z wyjaśnieniem. Lechosław Marszałek, reżyser, scenarzysta, rysownik, twórca Reksia, urodził się w Suwałkach :)



Przy okazji futbolowe przesłanie. Tak jakby mini-mural :)

Blues – Suwałki od wielu lat określane są jako polska stolica bluesa. W lipcu odbywa się tam Suwałki Blues Festival, o czym przypominają mural, Ławeczka Bluesmana oraz Aleja Gwiazd Bluesa. Na zdjęciu kafelek z Martyną Jakubowicz, ponieważ Mama wybierała się na jej jesienny koncert w Białymstoku.



Zakupy – chociaż w Warszawie mam na wyciągnięcie ręki prawdopodobnie wszystkie możliwe sklepy i marki, rzadko wybieram się na zakupy. Jednak muszę szczerze przyznać, że zawsze kupię coś w suwalskiej Plazie albo w jednym ze sklepów przy ulicy Noniewicza. Nie wiem, dlaczego, ale miło robi mi się tam zakupy. Sklepy są nieźle zaopatrzone (może ze względu na turystykę zakupową Litwinów). Przy okazji warto podkreślić, że w galerii handlowej zachowano część zabudowań dawnego carskiego więzienia.



Jedzenie i picie – o kawie już wiecie. Ale w Suwałkach można też kupić regionalne piwo z Browaru Północnego. To wprawdzie nie ten oryginalny, ale niejako wskrzeszony browar z ładnym lokalem i szeroką gamą piw do wyboru. Z Suwałk nie wyjadę bez wizyty w Kuchni u Alika – tatarskie jedzenie, oj, nie wiem, czy nie moje ulubione! Pamiętam jeszcze ich maleńki lokal w centrum miasta (te kolejki!). Dziś, w nowej lokalizacji nad Zalewem Arkadia, miejsc jest więcej, a jedzenie nadal trzyma poziom, to się akurat nie zmieniło!

Zalew Arkadia – chociaż wokół Suwałk jezior dostatek, w granicach miasta znajduje się tylko Zalew Arkadia oraz rzeka Czarna Hańcza. Teren nad Zalewem jest ładnie zagospodarowany, niedawno wyremontowano też Starą Łaźnię, która pełni funkcję Galerii Sztuki. A nad Zalewem dumnie prezentuje się ciekawa architektonicznie Suwałki Arena.




Dystans i poczucie humoru – wielki termometr na ulicy nomen omen Chłodnej. Nie sposób się nie uśmiechnąć. No jak już ma być ten biegun zimna i białe niedźwiedzie, to uczyńmy z nich znak rozpoznawczy. Pomysł trafiony w dziesiątkę, tak jak i hasło Pogodne Suwałki!

Budynki i detale – na zakończenie kilka przypadkowych zdjęć ze spaceru. Wiem, że nie ma tu wszystkich imponujących budynków, że nie pokazuję muzeów, ale podczas naszej wrześniowej wizyty nie starczyło nam na wszystko czasu. Do Suwałk jednak regularnie wracamy, także ten wpis doczeka się kiedyś kontynuacji. Dodam tylko, że warto patrzeć na fasady, zaglądać w bramy, na klatki schodowe w starych kamienicach czy szkolne podwórza.











Do zobaczenia i do napisania! :)

10 myśli w temacie “Suwałki – Miasto, które lubię!”