2 x Puszcza Knyszyńska (Kopna Góra, Poczopek)

Początek 2026 roku upłynął nam bardzo podobnie jak początek roku 2025. Już w Nowy Rok pojechaliśmy do Puszczy Knyszyńskiej, po czym ten sam manewr powtórzyliśmy 3 stycznia. Musieliśmy też zajechać do Zajazdu Sokołda, ponieważ właśnie w porze jesienno-zimowej jest tam najmilej i jedzenie smakuje najlepiej. Podobnie spędziliśmy też sylwestrowe popołudnie – kończący się rok zwieńczył spacer po plaży nad Zalewem Dojlidy. Proste tradycje dnia codziennego to podstawa wewnętrznego spokoju i ludzkiej egzystencji!

Święty Mikołaj doskonale wie, co lubię, dlatego podarował mi najnowszy tom puszczańskiej trylogii Pawła Średzińskiego i to nawet z dedykacją i autografem. Książka jest w trakcie czytania i na pewno wspomnę o niej na blogu, jak zrobiłam to z tomem I i tomem II. Ale żeby nie było tak słodko, w grudniu wyraziłam mój głos przeciwko planowanym działaniom dwóch nadleśnictw operujących na terenie Puszczy Knyszyńskiej (parafraza z Nie lubię poniedziałku w pełni zamierzona). Las to las, a nie archipelag…

Największą atrakcją jest jednak obecnie śnieg, który wrócił do nas po wielu latach nieobecności jak stary dobry znajomy. Urodziłam się w latach osiemdziesiątych, więc załapałam się jeszcze na normalne zimy, ale dla wielu dzieci ta zima jest tak naprawdę pierwszą prawdziwą i pocztówkową wręcz zimą w ich życiu. Ja też nie ukrywam, że ucieszyłam się na widok śniegu i sanek. Ale w Ogrodniczkach nie byliśmy! Chociaż w dzieciństwie szalało się tam wielokrotnie i do dziś pamiętam mój spektakularny zjazd zakończony spotkaniem z choinką.

Tym razem na pierwszy ogień poszła Kopna Góra. 1 stycznia na polanie królowały ogniska (to fajne), nie zabrakło też wariatów, którzy jeździli wokół autem z przywiązanymi do niego trzema parami sanek oraz rodziców, którzy radośnie stawiali swoje pociechy na ogrodzeniu w zagrodzie żubrów, żeby bombelki lepiej widziały żuberki (to niefajne). Kiedy witki nam opadły, oddaliliśmy się w stronę Rezerwatu Woronicza, a później poszliśmy do Arboretum, gdzie byliśmy jedynymi odwiedzającymi. Zima w pełni!

3 stycznia spadło jeszcze więcej śniegu, także nie było innej możliwości – spakowaliśmy sanki do auta i pojechaliśmy do Poczopka. Na parkingu stał tylko jeden samochód poza naszym, także tłumów nie doświadczyliśmy. W zimowej szacie i las, i leśna osada prezentowały się pięknie, no i oczywiście znalazła się też górka na sanki.

Obowiązkowy punkt programu to zupa w Zajeździe Sokołda. No i deser…

Puszcza Knyszyńska jak zawsze poleca się na czas wolny.

Dodaj komentarz

search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close