Wieża widokowa Trebal w Uhowie

Dwie żelazne zasady, których nigdy nie lekceważę, brzmią:

  1. Obejrzyj się za siebie. Często widok za nami jest ciekawszy niż ten, który aktualnie mamy przed oczami.
  2. Jeśli da się gdzieś wejść wyżej i spojrzeć na świat z góry, zrób to.

Jestem wielką fanką zdjęć lotniczych oraz filmów nagrywanych dronem lub kręconych z samolotu. Obejrzałam wszystkie serie kultowego programu „Polska z góry” i większość ciekawych filmów tego rodzaju na polskim YouTube. Gdybym miała wskazać jedną z ulubionych form relaksu i oczyszczenia głowy z nadmiaru niepotrzebnych myśli, podałabym pewnie oglądanie nagrań Polski z lotu ptaka. Na półce mam też kultowe albumy z lotniczymi zdjęciami kraju i Warszawy autorstwa Macieja Margasa i Aleksandry Łogusz z Poland On Air (również z autografem). Sama jednak nie dronuję, a i w ostatnich latach nie latam już zbyt często samolotem. Pewną rekompensatą są na szczęście wizyty na wieżach widokowych, z których często rozpościera się ładny widok hen, hen po horyzont. Przy dobrej pogodzie można dostrzec ciekawe elementy krajobrazu, ukształtowania terenu czy charakterystyczne budynki. Z góry nawet układ ulic i dróg potrafi się wydać fascynujący.

Moją ulubioną wieżą widokową w województwie podlaskim od lat pozostaje wieża widokowa w Baranowie, która mignęła już dawno, dawno temu we wpisie o Suwalszczyźnie. Musiałam o niej wspomnieć również przy okazji wizyty na wieży widokowej w Kruszewie, chociaż konstrukcja z Baranowa nie jest ani specjalnie wysoka, ani architektonicznie wyjątkowa. Zdecydowanie wygrywa tam magia krajobrazu, a do tego fajne wspomnienia. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby zbierać kolejne wartościowe momenty i zapisywać je w sekcji wspomnień. Dzięki Daleko i blisko z dziećmi – przez Polskę wiem, że są specjalne książeczki-dzienniczki, w których można dokumentować swoje wizyty na wieżach i punktach widokowych. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym ich nie nabyła (drogą kupna, jak to zawsze mówi moja koleżanka Gosia!) i nie zaczęła uzupełniać, cofając się lata wstecz. Teraz działam już na bieżąco.

Najwyższa wieża widokowa w województwie podlaskim znajduje się w Uhowie pod Łapami. Ma aż 44 metry wysokości, wciąż jest niższa niż wieża w Birsztanach na Litwie, którą koniecznie muszę zdobyć, ale robi wrażenie. Tym bardziej, że teren wokół niej jest zadbany, przewidziano miejsca na grilla, ognisko, a także do zabawy dla dzieci. Można skakać w dal i sprawdzić, z jakim to daleko skaczącym zwierzęciem moglibyśmy konkurować. Są kosze na śmieci, toalety. Widać, że wieża wraz z otoczeniem są pod kontrolą. Niestety, na górze nie przewidziano przerw w barierkach, dzięki którym dzieci mogłyby podziwiać widok samodzielnie bez pomocy rodzica. Trzeba zatem dziecko trzymać na rękach albo… mieć wysokie dziecko ;)

Chociaż znajdujemy się blisko Narwi, samej rzeki z wieży dobrze nie widać. Czytałam sporo opinii, że najciekawsze widoki gwarantowane są w okresie rozlewisk, co w sumie nie powinno zaskakiwać, w końcu z tego ta nasza poczciwa Narew słynie. Ja mogę się jednak zadowolić samym widokiem lasu, pól, dróg czy majaczących na horyzoncie Łap. Najważniejsze, że widzę to wszystko z góry i samo to doznanie jest już w moim prywatnym rankingu atrakcją.

Zdjęcia wykonałam 26 grudnia 2024 roku. Wstęp na wieżę jest bezpłatny. Dzięki nowej drodze z Białegostoku do Łap, dojazd jest szybki i przyjemny.

Kiedy patrzę na te zdjęcia, czuję jak wiele warstw ma to nasze Podlasie. Jadąc z Białegostoku na zachód czy na północ, będą nam towarzyszyć zupełnie inne emocje. Mniej mistyki, więcej przestrzeni. Udając się na wschód lub na południe, wnikamy tak jakby głębiej. Tożsamość jest bardziej skomplikowana, architektura zdecydowanie inna, więcej tego mitycznego sacrum. Białystok leży na styku tych światów, kumulując je w sobie w dość chaotyczny sposób. Niby jeden region, ale jakże złożony. Tyle mikroświatów obok siebie…

Dodaj komentarz

search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close