Świąteczny Białystok

Ustalmy fakty według Ani: mimo wszelkich starań żadne polskie miasto nie może się równać z Wilnem w kwestii ozdób świątecznych. I w ogóle z Litwą, która ma zupełnie inne i rzadko osiągalne w Polsce poczucie estetyki w przestrzeni miejskiej. W 2025 roku Wilno w pełni zasłużenie nosiło tytuł bożonarodzeniowej stolicy Europy. Po świętach pojechaliśmy z Białegostoku na kilka dni do Wilna właśnie, żeby nacieszyć oczy i popodziwiać tamtejsze ozdoby. Dużo zdjęć z tego wyjazdu znajdziecie na moim Instagramie wśród postów i zapisanych relacji. Pojawiły się również akcenty związane z Białymstokiem – ulica Białostocka niedaleko cmentarza na Rossie, a także nowy budynek Filii Uniwersytetu w Białymstoku w Wilnie, które pasują do tematyki bloga, dlatego postanowiłam je tutaj opublikować.

Oto ulica Białostocka. Balstogė to litewska nazwa Białegostoku, którą możecie kojarzyć na przykład z rozkładów jazdy na kolei.
Uniwersytet w Białymstoku to jedyna polska uczelnia wyższa, która ma swoją filię na Litwie. Od niedawna może poszczycić się nowoczesnym i samodzielnym budynkiem. Wygląda naprawdę ładnie, ale nie jest umiejscowiony bezpośrednio przy ulicy.

Nie zawsze mamy jednak możliwość wyjazdu za granicę, a Boże Narodzenie najczęściej spędzamy w rodzinnym gronie i/oraz/lub w rodzinnych stronach. Dlatego nie ma co załamywać rąk i patrzeć tęsknie w kierunku miast, które radzą sobie lepiej na polu świątecznych dekoracji. Trzeba wycisnąć maksymalnie dużo z tego, co otacza nas na co dzień i spróbować dostrzec również te ładne bożonarodzeniowe akcenty. Nawet wtedy, gdy z nieznanych mi powodów jest ich w tym roku trochę mniej. Udało mi się doświadczyć atmosfery Białegostoku w czasie adwentu, kiedy działał jarmark bożonarodzeniowy, oraz w okresie świąteczno-noworocznym, który w języku niemieckim ma ładne i trafne określenie – zwischen den Jahren. Widziałam dużo głosów krytycznych – że jarmark zły, że za mały, że za granicą lepiej, że (tu można wstawić wszystkie żale, które przychodzą komuś do głowy)… Z kolei ozdoby lepsze są w (tu można wstawić nazwę miasta, które ma najładniejsze ozdoby). Ile ludzi, tyle opinii. Ja na jarmarku poznałam kilka fajnych lokalnych marek, które niezwłocznie dodałam do mojego regionalnego prezentownika. Odbyłam coroczny świąteczny spacer po mieście, zajrzałam do Pożegnania z Afryką po dobrą kawę i ciasteczka z wróżbą (mamy taką rodzinną tradycję, że po noworocznym toaście losujemy ciasteczko i czytamy na głos nasze przepowiednie). Obejrzałam witrynki i w tej kwestii niewiele się zmienia – od lat bank rozbija sklep El Decor przy ulicy Kilińskiego. I był to bardzo zwyczajny i miły czas w rodzinnym mieście.

Zdjęcia możecie kojarzyć już z mojego blogowego profilu, ponieważ starałam się je publikować na bieżąco. Dziękuję za wyjątkowo ciepłe przyjęcie! Ale blog to blog, dlatego trafiają również tutaj, aby trwać i opierać się działaniom algorytmów. Chodźcie ze mną na spacer! Miłego oglądania :)

Ulica Lipowa jak zawsze prezentuje się imponująco. Mój ulubiony zakątek to maleńkie sklepiki przy cerkwi, a szczególnie Galeria Pod Aniołami.

A teraz przerywnik. Choinka – Tryptyk:

Rynek Kościuszki. Tegoroczna choinka jest bardzo podobna do wileńskiej:

A tak było na jarmarku bożonarodzeniowym:

Przerywnik. Wieże kościelne:

Pałac Branickich i pobliskie włości:

A na koniec moje ulubione klimaty czyli witrynki i lokale :)

W 2026 roku życzę Wam dużo zdrowia, jak najwięcej pogody ducha i bycia po prostu sobą. Ja nie planuję wielkich rzeczy, ani bardzo dalekich podróży. Wiem już, gdzie mi się podoba, a dokąd mimo trendów nie muszę jechać. I wciąż uważam, że mnóstwo ciekawych miejsc mamy tuż obok siebie, wystarczy uważnie się rozejrzeć.

Ania

Dodaj komentarz

search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close