Jest pewien typ pocztówek, których nie lubię. To takie pstrokate kartki z małymi obrazkami zabytków i atrakcji. Często są na nich pomieszane zdjęcia – ktoś z innego regionu kraju robi projekt, zbiera fotografie, nie ma rozeznania, czy jakiś budynek nadal tak wygląda, czy może jednak przeszedł remont. I powstaje taki miszmasz.
Sama nigdy takich pocztówek nie kupuję. Ani na pamiątkę, ani do wysłania. Jednak do białostockiej kolekcji mojej Babci trafiało wszystko, co ukazało się na rynku. Stąd też i te dwa okazy. Niech zatem pojawią się na blogu. Na szczęście dziś projektanci pocztówek mają więcej polotu i bez problemu znajdziemy ciekawsze opcje. Chociaż kwadraciki i prostokąciki nadal mają silną reprezentację…


