Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej. Czyli po prostu skansen.

Kiedy byłam mała, Dziadkowie mieli jeszcze działkę w Jurowcach. Czasem tam jeździliśmy i punktem orientacyjnym był dla mnie wiatrak przy skromnym jeszcze wtedy skansenie. Dzieci potrzebują elementów charakterystycznych, dzięki którym oswajają przestrzeń. Wiedziałam zatem, że skoro mijamy wiatrak, to działka jest już blisko. W moim prywatnym słowniku wiatrak stał po prostu w skansenie w Jurowcach. Jakież było moje zdziwienie, kiedy kilka lat później wpadła w moje ręce pocztówka ze zdjęciami skansenu w Osowiczach! Zgrzytało mi to strasznie, przecież to były Jurowce! Przynajmniej według mnie! Dziś Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej znajduje się oficjalnie w Wasilkowie, co oczywiście wywróciło do góry nogami całą moją nomenklaturę z dzieciństwa. Także formalnie Wasilków, ulica Leśna 7, a w moim prywatnym adresowniku po prostu skansen, ewentualnie nasz skansen :) W odróżnieniu od innych bardziej znanych i większych kolegów w województwie (pozdrowienia ślę do Nowogrodu i do Ciechanowca).

Czy jestem miłośniczką skansenów i kultury ludowej? Nie będę owijać w bawełnę – są miejsca i tematy, które zajmują mnie bardziej. Jako domorosłego socjologa (w rodzinie śmieją się, że powinnam zapisać się na jakieś studia podyplomowe z tej dziedziny) ciągnie mnie zawsze bardziej w kierunku kwestii społecznych, ludzkich zachowań, uwarunkowań, analizy tkanki miejskiej, mniejszości, stereotypów, przemieszczania się ludzi, granic. Ale wśród tych nowoczesności stałe miejsce w moim sercu i w salonie ma na przykład tkanina dwuosnowowa. Trzeba ją jednak lubić, żeby ściągać poszewkę na poduszkę wykonaną na Podlasiu prosto z Tokio, prawda? :) A taki manewr wykonałam. Podlasie – Tokio – Toruń. I wtedy trafiła w moje ręce! Zatem tkanina dwuosnowowa to mój osobisty hit.

Zawsze podziwiam ludzi, którzy kultywują tradycje ludowe. Którym się chce i których to fascynuje. W tym miejscu do głowy przychodzi mi profil Podlasianki z krwi i kości czyli pokiegotamjedzie. Nie znamy się osobiście, ale wymieniłyśmy już niejedną wiadomość. To pokazuje, jaką siłę ma kultura ludowa. Przyciąga młodych, nawet w tych specyficznych czasach. Ukazuje się też wiele publikacji poświęconych tradycjom i obyczajom, organizowane są warsztaty plastyczne, muzyczne, taneczne. Ta kultura ma wciąż silną reprezentację i wierną grupę odbiorców, chociaż i tutaj muszę szczerze napisać, że pielęgnowania kultury ludowej jako społeczeństwo możemy uczyć się od krajów bałtyckich czy… Węgier.

Nie wiem, ile razy w życiu byłam w skansenie. Nie policzę, ponieważ już w szkole zaczęły się regularne wycieczki, zwiedzania, zimowe ogniska. W dorosłym życiu też zdarza mi się tam zaglądać, bo skansen jest na trasie jednej z moich ulubionych tras rowerowych. W moim przypadku jest to miejsce na spacer, ale im dalej od szosy, tym lepiej, ponieważ szum samochodów jest jedną z tych rzeczy, które mnie dekoncentrują. Dlatego nie mogę mieszkać bezpośrednio przy ulicy. Nigdy.

Ostatni raz byliśmy rodzinnie w skansenie w czerwcu 2024 roku. Wtedy zrobiłam sporo zdjęć, które chyba jednak zasługują na publikację. Skansen wygląda na nich bardzo ładnie! I ładny jest też w rzeczywistości, uroku mu odmówić nie można. Sporo się tam dzieje, oczywiście niekoniecznie w okresie jesienno-zimowym, ale warto śledzić stronę tego muzeum pod gołym niebem. Na miejscu działa też sklepik muzealny, w ofercie są ciekawe książki. Sklepik muzealny, każdy!, to zawsze wyzwanie dla mojej silnej woli. I często niestety dla portfela ;)

To jak? Idziemy na spacer po skansenie?

1 myśl w temacie “Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej. Czyli po prostu skansen.

Dodaj komentarz

search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close