W tym roku udało nam się odwiedzić ponad dwadzieścia muzeów i wystaw. Wszystko skrupulatnie zapisuję, ponieważ Dziecko prowadzi podróżniczy dziennik, a w nim jest specjalna zakładka „muzea”. Rok jeszcze się nie skończył, zatem niewykluczone, że w przerwie świątecznej gdzieś się wybierzemy i te statystyki wzrosną. Oby! Jednym z największych muzealnych zaskoczeń jest z pewnością Muzeum im. Marii Konopnickiej w Suwałkach (czyli w mieście, które lubię i co zawsze chętnie podkreślam). W 2024 roku szczęśliwie udało nam się być tam wielokrotnie, także niejedną kawę w Sugar wypiłam (a to nadal moja ulubiona kawa w województwie, chociaż kilka innych lokalizacji zaczyna jej deptać po piętach). W ogóle zdradzę Wam sekret – uważam, że kawa z wielu miejscach w woj. podlaskim smakuje dużo lepiej niż w Warszawie. Hihi, naprawdę! Zgodnie z moją życiową maksymą, że kawa i auto tylko czarne, zliczam te miejsca z wybitną czarną kawą na palcach i Podlaskie wygrywa. Oczywiście jest to ranking na wskroś subiektywny i niepodparty żadnymi badaniami, co najwyżej opierający się na moich kubkach smakowych, ale mam też dowody z zewnątrz. Mój podróżujący po całym świecie Kolega wciąż wspomina kawy, które pił na Suwalszczyźnie i twierdzi, że biją na głowę wiele fancy miejsc w stolicy. Także mimo wszystko uważam, że coś na rzeczy jest! Koniec sekretu. Wracam do Marii!

Maria Konopnicka urodziła się w Suwałkach i w jej rodzinnym domu funkcjonuje obecnie muzeum jej imienia. Lepszej lokalizacji nie można sobie zatem wymarzyć. W sierpniu 2022 roku otwarto w nim nową wystawę stałą pod wiele obiecującym tytułem „Pieśń o domu”. Składa się ona z jedenastu scen, które prowadzą nas przez meandry życia Marii. A było to życie bardzo burzliwe, nieprzewidywalne i na pewno niezbyt grzeczne. Szkoda, że w szkołach przekazują nam taki uładzony obraz świata literackiego. Gdyby tak spojrzeć na pisarzy i pisarki przez pryzmat ich życia i licznych występków, od razu lepiej czytałoby się ich dzieła. Ale to pewnie dozwolone od lat osiemnastu. W każdym razie w zabytkowej kamienicy przy ulicy T. Kościuszki 31 w Suwałkach zanurzamy się w świat Marii. Wędrujemy wraz z nią przez często trudne etapy jej życia, ale dzięki nowoczesnej i przemyślanej formule wystawy ani przez chwilę się nie nudzimy. Jestem pod wielkim wrażeniem tego projektu, nowoczesność miesza się z tradycją, mamy do czynienia z efektami audiowizualnymi, które potęgują doznania i wzbudzają odpowiednio smutek, euforię, strach, złość… Momenty z życia Marii ukazane są w emocjonalny sposób i wzbudzają ciekawość. Moją wzbudziły na pewno!
Prawe skrzydło budynku, pierwsza część wystawy stałej:

















Lewe skrzydło budynku, druga część wystawy stałej:













Ale to nie koniec – wystawa stała ma być rozbudowywana, o czym dowiecie się w materiale video TVP Białystok. Zapowiada się to naprawdę obiecująco.
Poza wystawą stałą muzeum organizuje też wystawy czasowe. W czerwcu trafiliśmy akurat na Czesława Miłosza. I teraz wisienka na torcie – wyobraźcie sobie, że wstęp do tego muzeum jest bezpłatny dla każdego!

W placówce jest również wystawa dedykowana dzieciom. Zaułek Krasnoludków czynny jest jednak tylko w określonych miesiącach (ciepłych!) i wstęp do niego (płatny) jest uzależniony od warunków pogodowych. Informacje trzeba sprawdzać na bieżąco na stronie www.
Suwałki znowu mnie nie zawiodły. Będę wracać! I chyba nie tylko ja, ponieważ pierwsza część stałej ekspozycji dostała w tym roku wyróżnienie jako jedna z pięciu najlepszych wystaw w Polsce.
I oczywiście, że KRASNOLUDKI SĄ NA ŚWIECIE!




Świetny artykuł. Jestem naprawdę szczęśliwy, że wszedłem na tę stronę . Wielu osobom wydaje się, że posiadają rzetelną wiedzę na opisywany temat, ale niestety tak nie jest. Stąd też moje miłe zaskoczenie. Czuję, że powinienem wyrazić uznanie za Twój trud. Zdecydowanie będę polecał to miejsce i regularnie wpadał, aby przejrzeć nowe rzeczy.
PolubieniePolubienie