Dwa tomy drugie – jeden oficjalny, drugi będący naturalną kontynuacją poprzedniego wątku. Michał Skoczek wraca na Suwalszczyznę i poleca czytelnikom kolejne restauracje, zajazdy i jadłodajnie. Ba, nawet nieduże sklepy ze smaczną regionalną żywnością. Znaczną część książki zajmują tym razem również przepisy kulinarne. Jeżeli czytaliście pierwszą część Przewodnika po lokalnych przysmakach i smakach, wiecie już, czego się spodziewać. Tutaj również znajdziecie dużo zdjęć, tylko subiektywne opinie autora, krótkie notki historyczno-krajoznawcze… Niektóre lokale zostały uwzględnione w pierwszym tomie, a ich opisy zostały zaktualizowane dzięki kolejnym doświadczeniom i doznaniom kulinarnym. Można czytać na wyrywki, w komunikacji miejskiej, w podróży po Suwalszczyźnie. Albo kiedy dopadnie Was tęsknota za tym wyjątkowym fragmentem województwa podlaskiego. Zdradzę Wam sekret – mnie taka tęsknota dopada średnio raz w miesiącu, do wyjazdu na Suwalszczyznę jestem zawsze gotowa i gdyby ktoś mi powiedział „Słuchaj, Ania, może masz ochotę na kawę w Suwałkach i naładowanie akumulatorów w ich okolicach?”, byłabym spakowana w dziesięć minut. Nigdzie nie odpoczywam tak dobrze, jak tam. Całe szczęście, że wybrałam sobie taki region, który jest stosunkowo blisko i od tego białostockiego, i od tego warszawskiego domu! W ogóle mam bardzo jasno określone podróżnicze cele i poza Azją Południowo-Wschodnią i Japonią, dokąd lecę w marzeniach od dzieciństwa i wciąż liczę na to, że ten plan uda nam się kiedyś zrealizować, naprawdę nie muszę wyjeżdżać bardzo daleko. Najlepszy urlop poza Polską według Ani? Morze Bałtyckie, Morze Północne. Kraje bałtyckie, Niemcy, Austria, Czechy, Węgry. Szaleję, prawda? Nawet biletu na samolot nie trzeba kupować…

Mikołaj Gospodarek opisał nam już kiedyś, jak pokochał i poznawał Podlasie, by po pewnym czasie przedstawić nam również swoją subiektywną relację z Suwalszczyzną. Jego Jak poznać Suwalszczyznę? Subiektywny przewodnik po krajobrazach przyrodniczo-kulturowych jest skonstruowany w niemalże bliźniaczy sposób. Mamy opis suwalskich przygód, zderzenie ze słynnym biegunem zimna, analizę geograficzną, namiary na miłe noclegi, spotkania z kuchnią, liczne ładne zdjęcia i refleksje o ludziach (ponoć mniej otwarci i wylewni niż na Podlasiu, co autor tłumaczy wpływami litewskimi): „Suwalszczyzna jest szorstka i nieufna. Wyraźnie widoczna jest granica w mentalności ludzi, którzy mają litewskie korzenie, w odróżnieniu od tych z korzeniami białoruskimi. […] Suwalszczyzna to nie Podlasie, gdzie jak powiesz dzień dobry, to po chwili lądujesz na obiedzie”. Ja postrzegam tę książkę jako pamiętnik fotografa, przemierzającego piękne tereny w poszukiwaniu kadrów. I rzeczywiście, mniej tutaj zachwytów nad autochtonami, które z kolei sprawiały mi niemałą trudność w odbiorze podlaskich wspomnień autora. Czułam się wręcz przytłoczona pochwałami, miłością i idealizowaniem, przywykłam do tego mniej więcej w połowie książki Gospodarka o Podlasiu. Gdzie i jak czytać zapiski z Suwalszczyzny? Wszędzie. To lektura lekka, przypominająca artykuły w prasie czy blogowe wpisy. Ale jak zawsze powtarzam, nie każda książka musi być od razu Czarodziejską górą, żeby móc nazywać się książką.

Obie pozycje ukazały się nakładem wydawnictwa Paśny Buriat w 2024 roku.
