Muzeum Wnętrz Pałacowych w Choroszczy

W Muzeum Wnętrz Pałacowych w Choroszczy wylądowaliśmy trochę przypadkiem. Jadąc w stronę Kruszewa, natknęliśmy się na spory deszcz, który całkowicie wykluczał podziwianie nadnarwiańskich widoków. Żeby nie zawracać w połowie drogi i odbyć jednak chociaż małą wycieczkę, postanowiliśmy przeczekać opady deszczu w pałacyku w Choroszczy. Może się przejaśni i jednak uda się dotrzeć na wieżę widokową w Kruszewie? Tak pomyślałam i w głębi duszy żywiłam nadzieję, że ten deszcz jest jednak przelotny.

Dojazd do muzeum jest doskonale oznakowany. Nie ma wątpliwości, w którą ulicę skręcić. Musimy tylko minąć napis I love Choroszcz na placyku przed wejściem do szpitala (No nie mogę się nadziwić, że ktoś ustawił ten napis właśnie tam, właśnie przed TYM szpitalem w Choroszczy! Dla niewtajemniczonych – chodzi o największy szpital psychiatryczny w regionie, a napis ma mniej więcej taki wydźwięk jak „I love Tworki”), przejechać obok lokalnego stadionu i jesteśmy. Miejsce docelowe znajduje się po prawej stronie.

Pałacyk w Choroszczy wyróżnia się na tle otoczenia. Miał zdecydowanie więcej szczęścia niż znajdujące się w sąsiedztwie budynki. Jednak i jego los przez długie lata był niepewny. Niegdyś letnia rezydencja hetmana Jana Klemensa Branickiego, miejsce niezliczonych hucznych imprez, których opisy utrwalono w listach i pamiętnikach. Po latach zaniedbań ze strony spadkobierców Jana Klemensa pałacyk trafił w ręce fabrykanckiej rodziny Moesów, by ponownie stać się ośrodkiem życia towarzyskiego. Na skutek pożaru w 1915 roku budowla popadała w ruinę i na nowe życie czekała aż do lat 60 XX wieku, kiedy to podjęto decyzję o jego odrestaurowaniu. Pałacyk, który znamy, jest tylko częścią pierwotnego założenia. Również park daleki jest od ideału i wciąż czeka na lepsze czasy. Krótko mówiąc, otoczenie pałacu wymaga dużych nakładów pracy i dużo pieniędzy. A sam budynek nie jest wiernym odwzorowaniem oryginału. Jednak mimo wszystko warto chociaż raz zobaczyć go na żywo i zapoznać się z tamtejszą wystawą stałą.

Rok 2024 ochrzciłam mianem roku muzealnego i wytrwale realizuję obrane cele. Odwiedzam duże i małe muzea oraz galerie, wspieram lokalne placówki kulturalne zarówno w Warszawie, jak i w województwie podlaskim. Wypisałam sobie nawet w kajeciku wszystkie przybytki, które chciałabym odwiedzić po raz pierwszy lub ponownie. Do grudnia powinno wystarczyć pomysłów. W Muzeum Wnętrz Pałacowych byłam już wielokrotnie, ale po raz pierwszy z najmłodszym pokoleniem w rodzinie. Zwiedzanie zajmie nam pewnie 30-40 minut, w zależności od tego, jak dokładnie będziecie oglądać eksponaty i ile zdjęć postanowicie im zrobić. W sobotnie popołudnie byliśmy jedynymi zwiedzającymi i znowu specjalnie dla nas włączano światła w salach i od razu gaszono je po naszym wyjściu. W takich momentach jestem nieco rozdarta – z jednej strony myślę, że to chyba fajnie, bo ktoś do muzeum zagląda, a z drugiej strony czuję się wtedy jak sprawczyni większego zamieszania :)

Z pierwotnego wyposażenia pałacu zachowały się tylko dwie płyty kominkowe z Gryfem Branickich i Ciołkiem Poniatowskich. O ile układ pomieszczeń na parterze odpowiada oryginałowi, o tyle rozplanowanie pomieszczeń na piętrze jest już czystą wariacją na temat i nijak nie odzwierciedla wnętrz z czasów Branickich. Ekspozycję tworzą meble, obrazy i bibeloty z epoki oraz nieco nowsze kolekcje przedmiotów z XIX wieku na piętrze. Mimo wszystko przyjemnie się na te eksponaty patrzy i można doszukać się wśród nich wielu interesujących detali. Jeśli lubicie klasycznie urządzone wnętrza i macie słabość do bibelotów, warto zajrzeć do tego niedużego muzeum i wesprzeć lokalną placówkę kulturalną. Ja odwiedzam je raz na kilka lat, chociaż nic się tam nie zmienia. A może właśnie dlatego?

1 myśl w temacie “Muzeum Wnętrz Pałacowych w Choroszczy

  1. Nieznane's awatar

    Muzeum Wnętrz Pałacowych w Choroszczy to prawdziwa perełka, pełna historii i dawnego uroku. Wizyta tam przeniosła mnie w czasie do epoki, w której bogato zdobione wnętrza odzwierciedlały status i gust arystokracji. Spacerując po salach pałacu, poczułam, jak ożywają dawne czasy, a każdy detal opowiadał swoją unikalną historię. To miejsce, które warto odwiedzić, aby poczuć magię przeszłości i docenić kunszt dawnej sztuki. pozdrawiam Robert z spotBOX.pl

    Polubienie

Dodaj komentarz

search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close